JAK UTRZYMAĆ PŁYNNOŚĆ FINANSOWĄ W FIRMIE

Przykład z życia wzięty jak utrzymać płynność finansową w firmie.

Ze względu na dużą liczbę zapytań odnośnie płynności finansowej pozwolę sobie przybliżyć ten problem i zarazem pomóc w sferze bycia wypłacalnym. 

Zapewne wielu z was marzy o tym żeby regulować swoje zobowiązania  takie jak: leasing, rozliczenia z kontrahentami, opłaty ZUS i US i wypłaty dla pracowników, paliwo na czas. Uwierzcie mi znam to z własnego doświadczenia.  Najpierw opłaty, a na końcu ja. Często niewiele zostawało, a niestety wszyscy wymagali terminowych opłat. Poza tym wielu kontrahentów nie dotrzymywało terminu zapłaty co generowało zaległości. Zagraniczni partnerzy płacili przeważnie po 45-60 dniach. Zanim otrzymałem od nich pieniądze to już musiałem płacić za kolejną ratę leasingu i inne zobowiązania i tak przez cały czas. O jak ciężko mi się do tego wraca;-(

PIENIĄDZE PRZECHODZIŁY PRZEZ PALCE

Auta cały czas jeździły, wszystko regulowane na czas. Przelewy przychodziły na konto, niby wszystko było ok ale cały czas brakowało pieniędzy. Nie mogłem sobie pozwolić na swobodne życie zawsze musiałem z czegoś zrezygnować. W końcu pomyślałem, że coś jest nie tak. Muszę zweryfikować swoje zyski, straty, koszta i ile tak naprawdę zarabiam. Po przeliczeniu 6 ostatnich miesięcy okazało się, że ja zarabiam na opłaty, a kierowcy zarabiają więcej ode mnie. Nie może być!!! To całkowicie odmieniło moje podejście do transportu i wiedziałem, że muszę coś wymyślić aby nie zbankrutować.

Doszedłem do wniosku ze muszę stworzyć plan działania.

Skupiłem się na czterech najważniejszych punktach  tj:

– zysk

– należności od klientów

– planowanie

– ograniczenie kosztów

JAK ZWIEKSZYŁEM ZYSK W FIRMIE?

Jako młody transportowiec oczywiście zaczynałem od spedycji. To znaczy oddałem auta do prowadzeni po Unii. Nie podam tutaj nazwy spedycji ale nieźle mnie okroili. Zaproponowali mi stawkę 0,35 euro za każdy kilometr. Nie dopatrzyłem się na początku, że nie liczyli mi pełnej stawki na wyjazdy -powroty i obcinali kilometry  na każdym frachcie.  Poza tym koszty serwisu i wymiany oleju tez mnie przytłaczały. Aby nie stracić płynności brałem skonto w wysokości 5%, co jeszcze bardziej obniżyło moje zyski.

CO ZROBIŁEM?

Po tych wszystkich wyliczeniach od razu zerwałem współprace z tą spedycją.  Zawróciłem wszystkie auta do bazy.  Wykupiłem giełdy transportowe na własną firmę. Zweryfikowałem wynagrodzenia z kierowcami.

Plan „ZYSK” – zwiększenie zysku było najważniejszym elementem całej układanki. W tym układzie sam zacząłem prowadzić auta jako spedytor co wpłynęło na zwiększenie dochodu i nawiązaniem współpracy z nowymi kontrahentami. Większe stawki wpłynęły znacząco na rozwój i płynność finansową mojej firmy.

Plan „Należności od Klientów” – zacząłem baczniej zwracać uwagę od kogo biorę ładunki. Weryfikowałem kontrahentów – nie brałem wszystkiego jak leci. Miałem już kilka spraw w windykacji bez większego efektu – straty. Przy współpracy z nowym klientem pierwszych kilka przejazdów rozliczałem  na podstawie przedpłaty – faktura proforma na konto lub gotówka w momencie rozładunku. Jeśli klient nie chciał przystać na tę formę współpracy to po prostu rezygnowałem z danego zlecenia. Wyjątkiem stanowiły firmy o ugruntowanej pozycji i stabilnej sytuacji finansowej. Zawsze sprawdzałem takie firmy w wywiadowni gospodarczej lub w zaprzyjaźnionej firmie finansowej.

Plan „ Planowanie” – planowanie i jeszcze raz planowanie. Zawsze planowałem następny wyjazd, wydatki i co mogę zrobić aby zwiększyć zasięg oferowanych usług. Reklama w internecie, korzystanie z kilku giełd transportowych, założenie własnej strony internetowej i jej pozycjonowanie. Comiesięczne planowanie zysków i strat – wiedziałem na ile mogę sobie pozwolić z wydatkami żeby móc stworzyć tak zwaną” poduszkę bezpieczeństwa”, która pozwoli mi przetrwać gorsze momenty jak na przykład niespodziewana awaria auta.

Plan „Ograniczenie kosztów”-  do maximum ograniczyłem koszta związane z prowadzeniem działalności. Pierwszym krokiem było wypowiedzenie wynajmu biura. Przecież do prowadzenia aut wystarczy laptop i biurko. Następnie wyszukałem najbardziej korzystną opcję na karty paliwowe, usługi telefoniczne i internet.  Wprowadziłem również premię dla kierowców za mniejsze spalanie paliwa.

W ten sposób zbudowałem plan, który pozwolił mi wyjść z dołka i dzięki temu zgromadziłem środki awaryjne na wypadek niespodziewanych kosztów. Jak wiadomo niespodzianki w transporcie to chleb powszedni, więc zawsze byłem na to przygotowany. Co może wydawać się dziwne nie brałem następnej karty kredytowej czy kredytu w banku. Oszczędziłem pieniądze dzięki swojej ciężkiej pracy i wyrzeczeniom.

Nie każdy musi postępować własnie w ten sposób. Ja tylko opisuję swój plan działania i wyjścia z kryzysu finansowego. Mam nadzieje, że choć trochę wam pomoże i przekona was, że nawet z najgorszych sytuacji można wyjść.  Za niedługo udostępnię kolejny artykuł jak wyjść z długów prowadząc firmę transportową.

Tagged , , ,

About Robert Żabczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *