CO PRZEWOŹNIK POWINIEN WIEDZIEĆ O UBEZPIECZENIU OCPD?

Co przewoźnik powinien wiedzieć o ubezpieczeniu OCPD, żeby nie wpaść w kłopoty?

Przewoźnicy powinni mieć dobre samochody i dobre OCPD. Każdy przewoźnik wie, co to dobry samochód. A co to jest dobre OCPD?

Ubezpieczenie OC przewoźnika drogowego jest jak samochód. Jego nabywca oczekuje niezawodności, bogatego wyposażenia i dobrej relacji ceny do jakości. Ubezpieczenie OCPD powinno mieć na wyposażeniu wszystkie niezbędne klauzule. Nie powinno natomiast mieć kruczków,  które narażają przewoźnika na koszty. Jak kupić dobre ubezpieczenie OCPD?

Rodzaj przewożonego mienia

Przed zakupem auta, najpierw określamy, jakie jest nam potrzebne:  miejski samochód, rodzinny VAN, czy dostawczak. W przypadku OCPD też trzeba się najpierw sprecyzować swoje potrzeby, czyli przede wszystkim, rodzaje przewożonego ładunku .

Odpowiedzmy sobie na pytanie, jakie towary będziemy wozić przez najbliższe 12 miesięcy, bo na tyle zawierana jest polisa. Wszystko to, co wozimy lub będziemy wozić, musi zostać zgłoszone ubezpieczycielowi. Co, jeśli nie będzie? Sprawa jest prosta: odmowa wypłaty odszkodowania.

Najlepszym możliwym rozwiązaniem jest zapewnienie sobie ochrony dla tzw. mienia rodzajowo różnego, czyli wszelkiego rodzaju towarów z wyjątkiem tych, które zostały wyraźnie wyłączone z ochrony w treści polisy lub ogólnych warunków ubezpieczenia – i tu trzeba sobie to dokładnie przeczytać.

Warto pomyśleć o spedytorze. Jeśli dostanie on do analizy polisę z zapisem “mienie rodzajowo różne” to trochę tak, jakby producent auta w rubryce “dane techniczne” napisał… “bardzo dobre”… Kupilibyście takie auto?

Dlatego, żeby ułatwić spedytorowi życie, a sobie zapewnić zlecenia, postaraj się, żeby lista najbardziej “wrażliwych” rodzajów ładunków była jak najbardziej szczegółowa. Zwykle wygląda to tak:

  • RTV,
  • AGD,
  • komputery, telefony oraz akcesoria,
  • alkohol 40% i więcej,
  • czekolada,
  • kawa,
  • kosmetyki,
  • papierosy i inne wyroby tytoniowe,
  • ADR, z wyjątkiem grupy I i VII,
  • ATP,
  • żywe zwierzęta,
  • pojazdy fabrycznie nowe,
  • pojazdy nieuszkodzone używane,
  • dzieła sztuki, kolekcje,
  • wartości pieniężne,
  • mienie przesiedleńcze
  • itp.

Klauzule dodatkowe

Gdy kupujemy auto, zawsze przychodzi czas na to, żeby wybrać wyposażenie dodatkowe. Z OCPD jest dokładnie tak samo – wyposażeniem dodatkowym są klauzule ubezpieczeniowe.

Gdy już wiemy, co będziemy chcieli wozić, musimy wybrać  klauzule dodatkowe. Nigdy odwrotnie. Wszystkich klauzul może być nawet 50. Wybór niektórych z nich podyktowany jest rodzajem przewożonego ładunku, np. nie każdy wozi paliwa w cysternach, więc nie każdy musi mieć klauzulę zanieczyszczenia towaru itp. Jest jednak pewne niezbędne dla wszystkich przewoźników minimum:

  • klauzula rabunku (rozboju),
  • klauzula postojowa,
  • klauzula odpowiedzialności za podwykonawców,
  • klauzula szkód wyrządzonych przez emigrantów,
  • klauzula reprezentantów,
  • klauzula opóźnienia dostawy,
  • klauzula załadunku/rozładunku i rozmieszczenia towaru,
  • klauzula czynności zabezpieczenia towaru,
  • klauzula przesortowania towaru,
  • klauzula nierozsądnego wyboru osób trzecich,
  • klauzula CMR,
  • klauzula art. 2 CMR – która dotyczy tzw. przewozu “na barana” (piggyback), polegającym na przewozie pojazdu z towarem innym środkiem transportu,
  • klauzula art. 24 CMR – czyli deklaracja wartości towaru,
  • klauzula art. 26 CMR – czyli deklaracja kwoty specjalnego interesu w dostawie.

Suma gwarancyjna

Kupując auto, zwracamy uwagę na moc silnika. Tym samym w ubezpieczeniu jest suma gwarancyjna. Auto może być wypasione, ale 90 konny silnik schrzani wszystko tak samo, jak zbyt niska suma gwarancyjna.

Kiedy wybraliśmy katalog klauzul dodatkowych, ustalamy wysokość sumy gwarancyjnej. Nie należy się sugerować tylko tym, że art. 23 ust. 3 Konwencji CMR ogranicza odpowiedzialność przewoźnika do 8,33 SDR – nikt nie kupuje przecież auta osobowego z ograniczeniem do 140 km/h tylko dlatego, że w Polsce szybciej jeździć nie można…

Większość klauzul dodatkowych nie ma swoich własnych limitów odpowiedzialności. Oznacza to, że każda wypłata odszkodowania z tego rodzaju klauzuli obciąża sumę gwarancyjną. Takie klauzule są jak podpięta do auta przyczepka. Im ona jest cięższa, tym silniejszy silnik musi mieć auto. Im więcej klauzul dodatkowych, tym wyższa powinna być suma gwarancyjna.

Jak się kończy oszczędzanie na sumie gwarancyjnej? Przykład z życia wzięty

Jeden z przewoźników staranował w Niemczech barierki odgradzające roboty drogowe i z impetem wjechał w krajobraz, rozrywając bak z olejem napędowym.

Straż pożarna posprzątała autostradę i wystawiła rachunek na 80 tys. €, podczas gdy przewoźnik miał sumę gwarancyjną na … 100 tys. zł. I to jest przykład zarówno wyczerpania się sumy gwarancyjnej, jak i doskonały przykład, że sumę wyczerpała nie szkoda w towarze, a klauzula dodatkowa. Gdyby doszło do szkody w towarze, byłoby jeszcze mniej ciekawie.

Jak wysoka powinna być suma gwarancyjna w OCPD?

Bez dokładnej analizy trudno zarekomendować, ile dokładnie powinna wynosić suma ubezpieczenia. Można natomiast ogólnie powiedzieć, że:

  • suma gwarancyjna do 100 tys. € jest jak samochód osobowy do 100 KM – jak by nie patrzeć… słabo,
  • suma gwarancyjna od 100 tys. € do 300 tys. € jest jak samochód osobowy o mocy 150 KM – w sam raz,
  • wszystko co powyżej 300 tys. € to już muscle car.

Oczywiście trzeba też wziąć pod uwagę warunki swoich kontraktów. Jeśli tam jest informacja co do wysokości sumy gwarancyjnej, należy to uwzględnić.

Jakich haczyków polisa OCPD nie powinna zawierać?

Powyżej pisałem “jakie wyposażenie” polisa OCPD powinna mieć, żeby była dobra. Czas na to, czego unikać.

Przede wszystkim redukcyjnych sum gwarancyjnych, czyli takich, gdzie suma ubezpieczenia ulega pomniejszeniu o każde wypłacone odszkodowanie. Taka suma ubezpieczenia może spowodować, że przewoźnik pewnego dnia zostanie bez ubezpieczenia i sam będzie musiał płacić za powstałe szkody. Poza tym nie lubią tego spedytorzy, więc można się spodziewać, że nie będą zadowoleni, jeśli coś takiego zauważą w polisie.

Po drugie zapisów, które ograniczają ochronę ubezpieczeniową do kilku wybranych rodzajów ładunków. To rozwiązanie dobre tylko dla tych przewoźników, którzy specjalizują się w transporcie wąskiej grupy towarów. W pozostałych przypadkach takie rozwiązanie jest ryzykowne, bo zawsze się może trafić coś, co nie zostało objęte ochroną.

Po trzecie wysokie udziały własne, szczególnie te określane procentowo, np. 5% wartości szkody itp. To oznacza, że co prawda zapłacimy mniej za polisę, ale potem popłyniemy przy ewentualnej szkodzie. Poza tym tego też nie lubią spedytorzy, więc możemy być pewni, że jeśli to wypatrzą, to każą coś z tym zrobić.

 

Tagged , , , , , , ,

About Robert Żabczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *